Nie Umiem Pisać Imaginów, Ale Macie tutaj Ściągnęłam Z Innego Bloga . LINK -http://one-direction-imaginy-wesole-smutne.blogspot.com/2013/03/smutny-wrecz-drastyczny-imagin-z-niallem.html
Parę tygodni temu przyjechałaś do
szpitala. Do Twojego chłopaka i jego przyjaciół. Mieli wypadek. Każdy od
paru tygodni był w śpiączce. Ty- dziewczyna Nialla- Eleanor, Danielle i
Perrie nie wychodziłyście ze szpitala. Ciągle płakałyście nad ich
łóżkami. Żal było Ci tylko Harry'ego. Niall miał Ciebie, Louis miał El,
Zayn miał Perrie, Liam Danielle, a Harry... Harry nie miał nikogo.
Oczywiście poza mamą, która pracowała całe dnie i rzadko miała okazję w
pracy aby wyrwać się i przyjechać do syna. Pewnego dnia, kiedy trzymałaś
Nialla za rękę poczułaś, że rusza palcami. Rozmawiałaś akurat z
dziewczynami, ale natychmiast umilkłyście a po Twoich policzkach zaczęły
płynąć łzy szczęścia.
- Niall, kochanie, słyszysz mnie?-
zapytałaś dławiąc się łzami. Pokiwał głową.- Poczekaj zawołam lekarza.-
powiedziałaś spokojnie, po czym pogłaskałaś go po głowie i wstałaś. Po
paru chwilach przyszłaś z lekarzem i zobaczyłaś, że wszyscy się już
wybudzili. Wszyscy trajkotali radośnie ze swoimi drugimi połówkami.
Wszyscy tylko nie Harry. Zrobiło Ci się go szkoda, więc do niego
podeszłaś.
- Jak się czujesz?- zapytałaś nieśmiało.
- A jak mam się czuć?- zapytał
ironicznie.- Przeżyłem wypadek, wszystko mnie boli. A do tego wszyscy na
tej sali są szczęśliwi ze swoimi dziewczynami i chłopakami. WSZYSCY
TYLKO NIE JA!!- za milknął na chwilę po czym dodał.- I jeszcze moja matka jest tak zajęta pracą, że nawet nie nie odwiedziła!
- Harry ona Cię odwiedzała- powiedziałaś ze łzami w oczach.- Ona była tu
codziennie. My byłyśmy tu cały dzień, tydzień po tygodniu. Twoja mama
musiała zarabiać na życie... Ale była tutaj. Wieczorem. Przez parę
godzin. Byłeś w śpiączce więc tego nie wiedziałeś, ale ona tu była i się
o Ciebie troszczyła.
-Dlaczego ja?- zapytał.
- Panie Styles. Proszę się pakować. Wypisujemy pana razem z Panem Tomlinsonem i Paynem.
- Doktorze a co z Niallem i Zaynem?
- Musimy zostawić ich na obserwacji.- powiedział- Proszę się nie martwić to nic poważnego.- dodał widząc miny Twoje i Perrie.
- Perrie dlaczego oni?- zapytałaś płacząc.- Dlaczego oni musieli zostać najbardziej ranni?
- Nie wiem.- powiedziała przytulając Cię- Ale wiem, że na pewno z tego wyjdą.
- Skąd wiesz?
- Bo nasz miłość jest silniejsza niż jakakolwiek choroba, niż
jakakolwiek przeszkoda.- powiedziała. Parę następnych dni spędziłyście z
Perrie rozważając wszystkie mądra zdania, które wypowiedziała. Te typu
"Bo nasz miłość jest silniejsza niż jakakolwiek choroba, niż jakakolwiek
przeszkoda". Do sali wbiegł lekarz.
- Wypisujemy panów! Szybko zwalniać łóżka! Są potrzebne natychmiast!-
chłopcy posłusznie szybko zeszli z łóżek, przebrali się i spakowali, po
czym wyszliście ze szpitala trzymając się za ręce. Niall niedługo po tym
oświadczył Ci się i zamieszkaliście razem. Pewnego dnia wieczorem kiedy
było już ciemno wysłałaś Nialla po bułki do sklepu kiedy ktoś zapukał
do drzwi.
- Hej Harry.- powitałaś go radośnie.
- Hej [T.I]. Mogę wejść?
- Jasne- powiedziałaś.
- Dużo myślałem o tym co mi powiedziałaś w szpitalu i doszedłem do
jednego wniosku...- tu zrobił krótką pauzę- KOCHAM CIĘ!- krzyknął po
czym złapał Cię w talii i zaczął łapczywie i namiętnie całować.
Próbowałaś się mu wyrwać ale tylko zacieśnił uścisk. I w tym momencie do
domu wszedł Niall. Całowałaś się z Harrym, a właściwie to on całował
Ciebie. Niall rzucił bułki w kąt i wybiegł z domu.
- Niall!- zawołałaś. Harry wreszcie puścił Cię z wielka satysfakcją.-
Nienawidzę Cię!- krzyknęłaś Harry'emu w twarz i dałaś mu z liścia po
czym wybiegłaś za Niallem.
- Niall! Niall!- wołałaś. Nagle usłyszałaś za sobą pisk opon i
natychmiast się odwróciłaś. Zobaczyłaś, że jakiś człowiek przetacza się
po masce samochodu, potem po karoserii, po czym samochód odjeżdża a ów
człowiek spada na ziemię. Natychmiast do niego podbiegłaś i zobaczyłaś,
że tym człowiekiem był Niall! Zaczęłaś rozpaczliwie rozglądać się wokół
i wzywać pomocy. Jednak nikt nie nadbiegł. Słysząc a właściwie nie
słysząc bicia serca Nialla, nie czując pulsu, ułożyłaś się w jego
ramionach, złączyłaś Wasze ręce w jedna całość i sięgnęłaś po mały
pistolecik, który zawsze nosiłaś ze sobą kiedy wychodziłaś na dwór i
strzeliłaś sobie prosto w serce. Nie ważne było dla Ciebie czy krwawiło z
tęsknoty za Niallem, czy krwawiło od strzału. Dla Ciebie był to ból
taki sam. Wiedziałaś, że tam w górze będzie Wam lepiej. Chciałaś
wyjaśnić mu co zaszło... Chciałaś na zawsze być z nim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz